Zacznę od siebie, bo to nie jest dla mnie kolejny startup.
Od dawna marzyłem o trenerze, który jest przy mnie codziennie. Takim, który każdego dnia ocenia moją formę i pomaga podjąć tę jedną decyzję, która naprawdę robi różnicę: dziś cisnąć czy odpuścić? Chciałem być w swoim optimum, ale bezpiecznie i zdrowo, nie kosztem siebie.
Takiego trenera nie da się jednak wynająć na etat, żeby siedział mi na ramieniu przez cały rok. Zbudowałem więc go sam. Tak powstał UltraFlow: zaawansowana aplikacja, która teraz może być z Tobą każdego dnia i pomagać Ci podejmować dobre decyzje treningowe.
A skoro ma być z Tobą codziennie, to porozmawiajmy szczerze, ile taka rzecz jest warta.
Co dziś składasz sam, żeby biegać z głową
Zobacz, ile kosztuje poskładanie tego z osobnych kawałków albo co tracisz, biegając bez tego:
Prawdziwy koszt to zmarnowany blok treningowy
Te 129 zł to nie jest prawdziwy rachunek. Prawdziwe rachunki wyglądają zupełnie inaczej i każdy z nich jest droższy niż rok subskrypcji:
Nic magicznego, tylko coś rzadszego: szczera odpowiedź, codziennie
Najbardziej zależy mi jednak na czymś innym: żeby żadna liczba nie brała się znikąd. Za każdą stoi konkretne źródło i konkretna fizjologia. To nie są wróżby ani pytanie „czujesz się na 7 czy na 10?”. To robota trenera, który sam biega ultra w górach, a nie startupu, który zgaduje.
Od Vertical Kilometer po sto mil: blok treningowy pod Twój konkretny start
Góry to nie jedna dyscyplina, tylko całe spektrum. Vertical Kilometer to moc i strome podejście na kilkanaście minut. Skyrace jest techniczne i szybkie, ultra wymaga wytrzymałości na wiele godzin, a sto mil i dłużej to już zupełnie inny świat, w którym gra się głową tak samo jak nogami. Pod każdy z tych startów buduje się więc zupełnie inaczej.
Właśnie dlatego bloki treningowe nie wychodzą z szablonu. Powstają pod Twój konkretny start, zgodnie z ugruntowaną wiedzą o periodyzacji: baza, regeneracja, szczyt, tapering. Regeneracja nie jest przy tym przerwą od planu, tylko jego częścią (deload), bo to właśnie podczas niej ciało się adaptuje. Tam, gdzie trzeba, wplatam w to siłę, tułów i mobilność, bo w górach nie wygrywa sam silnik. Wygrywa to, czy ścięgna i mięśnie wytrzymają zbiegi na 60 km.
Czego to NIE zrobi
Nie przebiegnie za Ciebie i nie zrobi Cię szybszym samą instalacją. I dobrze, bo to właśnie nas cieszy: podbiegi i zbiegi w terenie pokonywane własnymi siłami.
Daje Ci za to jedną rzecz, której większość biegaczy nie ma przez cały rok przygotowań: uczciwy odczyt własnej formy, każdego dnia. Dzięki temu na starcie staniesz świeży i pewny, a nie przetrenowany i zgadujący.
Wchodzisz wcześnie, aplikacja rośnie z Tobą
UltraFlow żyje. To nie jest zamknięta wersja odłożona na półkę, bo kolejne funkcje dochodzą w miarę rozwoju, prosto z gór i z Waszych treningów. Wchodząc teraz, rośniesz razem z narzędziem. Mocniejsze rzeczy, jak ponowna, głębsza analiza, wchodzą w ramach PRO, a Ty zostajesz na stawce założycielskiej właśnie wtedy, gdy aplikacja robi się coraz lepsza. Najwięcej zyskują ci, którzy są od początku.
Buduję UltraFlow sam, na podstawie własnego doświadczenia, wniosków zaczerpniętych z popełnionych błędów, prosto z gór i z własnych startów. Jeśli wejdziesz teraz, idziemy w to razem od pierwszego dnia.
Tomasz Zuchlke
trener ultra (UESCA) · strażak